Nielegalne walki zwierząt w Azji. Brutalna rozrywka z hazardem w tle

przez | Marzec 27, 2019

Chyba każdemu z nas zdarzyło się oglądać jakiś film, w którym pojawia się scena brutalnych walk zwierząt. Walki psów, kogutów, baranów, a nawet przepiórek nadal są rozrywką dla tysięcy osób na całym świecie. Choć w większości krajów są zakazane, to jednak organizowane są nielegalnie. Szczególną popularnością cieszą się w krajach azjatyckich.

Stara “tradycja”

Organizowanie walk zwierząt nie jest niczym nowym. Ten okrutny zwyczaj korzeniami sięga starożytności, a wiele jego śladów znaleźć można m.in. w Imperium Rzymskim. Nie jest to szczególnie zaskakujące, jeśli przypomnimy sobie z pewnością nie mniej popularne walki gladiatorów na śmierć i życie. Takie formy rozrywki, łączące się z krzywdą i okrucieństwem, w wielu społecznościach na wiele wieków wrosły w lokalną tradycję.

O ile od wielu już lat walki ludzi, mające charakter inny, niż tylko sportowy, w cywilizowanym świecie zostały zaniechane (choć nie można wykluczyć, że gdzieś nadal mają miejsce), o tyle walki zwierząt – mimo że niemal na całym globie nielegalne – wciąż są zjawiskiem wcale nierzadkim. Na przykład w Indonezji walki kogutów urastają niemal do rangi “sportu narodowego”, a w Chinach, w rejonie Kuangsi-Czuang, podobnym zainteresowaniem cieszą się starcia ogierów. Walki koni od ponad 500 lat są urozmaiceniem obchodów noworocznych.

Rozrywka dla biednych i bogatych

Walki zwierząt są bardzo popularną uciechą w wielu krajach azjatyckich. Zależnie od społeczności traktowane są jak rozrywka, tradycja, zwyczaj o podłożu religijnym, a niekiedy atrakcja turystyczna (choć zwykle turyści do takich miejsc nie mają wstępu). W Europie byłoby trudno wyobrazić nam sobie walki kogutów jako urozmaicenie ceremonii pogrzebowej, jak to ma miejsce w Indonezji. Ma to związek z dawnymi wierzeniami, że krew koguta odpędza złe duchy. Takie “zabawy” organizowane są także przy okazji innych świąt i uroczystości, a często po to, by zadowolić spragnionych uciechy “lokalsów”.

Walki kogutów, psów, baranów – i innych gatunków zwierząt, często są okazją do szybkiego wzbogacenia się. Obstawianie takich pojedynków jest uciechą dla bogatych i biednych, a “trenerzy” najbardziej zwycięskich zwierząt wraz z ich pupilami stają się często gwiazdami lokalnej społeczności. Bycie właścicielem zwierzęcia, które odnosi w walkach sukcesy, wiąże się z dużym poświęceniem. Często “zawodnik” traktowany jest jak członek rodziny. Nic dziwnego, bo im więcej wygrywa, tym więcej zarabia właściciel. Niekiedy przynosi prawdziwą fortunę.

Nielegalny proceder

Walki zwierząt zwykle kończą się śmiercią jednego lub obydwojga zwierząt. W Indonezji kogutom zakłada się na nogi długie kolce, by mogły skutecznie się ranić. Zazwyczaj walka trwa zaledwie minutę, po której zwierzęta padają od obrażeń. Z kolei zwycięski koń w Kuangsi-Czuang jeśli nie padnie od ran, to i tak jest dobijany, z powodu złamań.

Trudno uwierzyć, że ten krwawy proceder nadal ma się tak dobrze i w dzisiejszych czasach może stanowić dla kogoś rozrywkę. Choć organa ścigania mają pełne ręce roboty, to nic nie wskazuje na to, by walki zwierząt stały się tylko wspomnieniem.